wtorek, 31 marca 2015

Rozdział 6 "Nowe życie" cz.2

Wiatr i szumienie drzew nagle ustały. Wokół zapanowała grobowa cisza, przerywana tylko urywanym oddechem Dorcas. Ta cisza była przerażająca i napawała dziewczynę lękiem i obawą, przed tym, co mogło się za chwilę wydarzyć. Powoli wstała, wyciągając z lekko poszarpanej szaty różdżkę i przeszła parę metrów mocno wytężając słuch. Lekko przymrużyła oczy wodząc wzrokiem wzdłuż drzew na skraju polany. Nic jednak się nie wydarzyło. Po chwili jednak dostrzegła mały ruch w zaroślach i zbyt długo się nie zastanawiając wypaliła z różdżki. Czerwony promień zniknął gdzieś w ciemności lasu, a Dor odetchnęła z ulgą. Chyba była sama, jednak pohukiwanie sów i ciche odgłosy przyrody wcale nie dodawały jej odwagi. Jej przeczucia niestety się sprawdziły i po chwili usłyszała za plecami czyjeś ciche, prawie bez szelestne kroki. Nim się obejrzała zza jej pleców dobiegł zimny i szyderczy głos, który nie jednego czrodzieja napawał lękiem.
- Mała Dor...Jak miło znów cię widzieć….
Brunetka przestraszona powoli obróciła się i dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, przed kim, tak naprawdę, stoi.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek mieli okazję się spotkać - syknęła mocniej zaciskając spocone palce na różdżce.
-Jaka szkoda, że mnie nie pamiętasz. - Voldemort przeszedł kilka kroków, a wypowiadając te słowa zasyczał niczym wąż. - Byłaś taka mała jak zabiłem twoich rodziców - zakpił przejeżdżając brudnym palcem wzdłuż swojej różdżki. - Taka niewinna...
- Moi rodzice żyją! - Dor krzyknęła dzielnie wyciągając różdżkę przed siebie, lecz Voldemort zaśmiał się tylko kręcąc głową.
- Masz odwagę po matce...- westchnął krążąc po polanie.
Na początku Dor myślała, że są tutaj tylko we dwójkę, lecz teraz poczuła te natarczywie patrzące oczy świecące w gąszczu lasu. Bała się, że Śmierciożercy w każdej chwili mogą ją zaatakować. Była sama i w życiu nie dałaby sobie z nimi rady. Miała okazję walczyć z nimi jedynie dwa razy. Pierwszy był w 5 klasie, gdy wdarli się do dormitoriów, lecz żadnego nie udało jej się wtedy zabić. Jednemu wtrąciła jedynie różdżkę, ale nic poza tym. Drugą szansę dostała wczoraj, lecz po tym jak ledwo, co uniknęła spotkania ze śmiercią, uciekła do lasu i skryła się w jego cieniu, opuszczając przyjaciół. I teraz miała zmierzyć się sam na sam z ogromną armią poplecznikom Czarnego Pana. Każdy z nich był starszy, i o wiele bardziej doświadczony, więc niby jakie miała szansę?
- Zabiłem twoich rodziców 15 lat temu. - Czarny pan kontynuował. - I oddałem cię do tych mugoli. Musiałem się ciebie pozbyć, żałuję do dziś, że cię nie zabiłem.
- To zabij mnie teraz! - Dor syknęła przez zęby z determinacją. Nie wierzyła w to wszystko. To był jakiś stek kłamstw, przecież zna swoich rodziców bardzo dobrze i wie, że nigdy by jej nie okłamali.
-W sumie mógłbym cię teraz zabić...- Voldemort zamyślił się. – Ale czy chcesz takiej śmierci? Nie wolałabyś do nas dołączyć. Była byś idealną kandydatką na Śmierciożerczynię. Miałem nadzieję i mam ją do dziś, że jak dorośniesz dołączysz do naszych szeregów i razem zawładniemy tym światem.
-Nigdy! - krzyknęła i już nie potrafiąc utrzymać nerwów na wodzy wypaliła z różdżki.
Voldemort śmiejąc się kpiąco odparł atak Dorcas i zbliżył się do niej dając znak swoim sługom, by opuścili kryjówki. Dor przestraszona cofnęła się o krok, patrząc jak na polanę wchodzą kolejno Śmierciożercy. Aż zachłysnęła się, gdy wśród nich dostrzegła Severusa. Dawnego przyjaciela Lily.
Było ich, około dwudziestu, lecz jeden nie pokazał swojej twarzy. Wiedziała, że już nic nie zrobi. Pomoc nie nadejdzie, bo niby skąd? Każdy ze Śmierciożerców wyciągnął już przed siebie rękę, w której dzierżył różdżkę. Każdy z nich miał wymalowany ma twarzy kpiący uśmiech i rozbawienie odwagą kogoś tak słabego. Dorcas nie miała zbyt wielu rozwiązań, a jedyne, co uznała za rozsądne to pierwszą zacząć tą bitwę, która i tak dla niej była przesądzona. Nigdy jeszcze nie udało jej się rzucić porządnego zaklęcia niewybaczalnego, teraz jednak nie mogła się zawahać. W jednej chwili wykrzyknęła zaklęcie, a z jej różdżki wydobył się zielony promień. W tym samym momencie w jej stronę poleciał tuzin takich samych zaklęć, a ostatnią myślą, jaka przeszła jej przez głowę było, „Żeby Syriuszowi nic się nie stało”.

~*~

Kilka minut przedtem

Syriusz wraz z Kłem szli ciemnym gąszczem lasu, co jakiś czas oświetlani przez promyki słońca, którym udało się przedrzeć przez gęste korony drzew. Mimo, że Syriusz był w dosyć podłym i przygnębiającym nastroju, Kieł, aż rwał się do zabawy, goniąc świerszcza umykającego wśród traw. Ich wędrówka trwała już dobre 10 minut, a Syriuszowi wciąż wydawało się jakby chodzili w kółko. Wciąż mijali te same drzewa, a może po prostu tak im się wydawało, bo właściwie one niczym się od siebie nie różniły. Gdy szli już kolejne minuty nagle usłyszeli czyjś głos. Syriusz od razu go rozpoznał. Był to ten sam głos, który prześladował go od poprzedniej nocy. Ten sam głos, który każdego czarodzieja napawał lękiem. Ten sam głos, który wypowiedział słowa: „Potter, chłopiec, który przeżył”. To zdanie wciąż bębniło Syriuszowi w uszach, lecz teraz nie mógł o tym myśleć. Szedł wabiony kolejnymi sykami, gdy nagle jakby w odpowiedzi na jego błagania usłyszał znajomy mu krzyk. „Nigdy” – Z pewnością ten głos należał do jego ukochanej. Przerażony przyśpieszył korku, a Kieł pędził tuż z nim pozostawiając świerszcza samego. Chwilę trwało, a zaraz jego twarz oświetliły promienie słońca padające na polankę, kilka metrów przed nim. Dostrzegł dziewczynę stojącą na jej środku, a wokół niej zebranych Śmierciożerców. Było ich przynajmniej piętnastu i każdy miał podniesioną różdżkę i był gotowy do ataku. Spostrzegł tylko jak Dor wypowiada zaklęcie, a zielone smugi wyczarowane przez Śmierciożerców pędzą w jej stronę. Instynktownie rzucił pierwsze, lepsze zaklęcie, jakie przyszło mu do głowy i zamknął oczy. To samo zrobiła Dor. Była już całkowicie pewna, że to koniec. Pomyślała, że odpływa, więc już całkiem spokojnie otworzyła oczy. Przerażona spostrzegła, że nadal jest na polu bitwy, a tuż przed nią powstała ogromna tarcza ochronna. Co było jeszcze zadziwiające, jeden ze Śmierciożerców leżał martwy na trawie. Sama w to nie wierzyła, ale właśnie przed chwilą, ona Dorcas Meadowes, tchórz, nad tchórzami zabiła jednego z popleczników Czarnego Pana. Obejrzała się dookoła i nagle spostrzegła tuż u swojego boku Syriusza. To wszystko trwało ułamek sekundy, gdy kolejne potężne zaklęcie Voldemorta rozerwało tarczę, lecz oni byli już gotowi.
- Avada Kedavra! – Krzyknęła po raz kolejny, podczas gdy Syriusz momentalnie odtworzył tarczę.
Kolejne zaklęcia posypały się i odbiły rykoszetem w Śmierciożerców. Czarny Pan był wyraźnie wściekły, gdy dwóch kolejnych jego ludzi padło na ziemie martwych. Przy kolejnym razie Śmierciożercy byli już jednak przygotowani, i gdy Dorcas i Syriusz po raz kolejny chcieli powtórzyć swój popisowy numer zostali zaatakowani.
- Dor uważaj! – krzyknął łapiąc ją za rękę.
Ukucnęli i tuż nad ich głowami przeleciały trzy zielone promienie.
- Syriusz w nogi! – Dor krzyknęła, wstając z ziemi. Nad ich głowami świszczało od zaklęć niewybaczalnych, a oni biegli przez las ścigani przez Śmierciożerców, aż do błoni. W pewnym momencie zatrzymali się, a Syriusz spojrzał za siebie.
- Chyba już nas nie gonią. – Wydyszał, ale nagle na sąsiednim krzakiem dostrzegli ruch.
Oboje wstrzymali oddech mocniej ściskając swoje różdżki. Po chwili jednak zza zarośli wyskoczył na nich ogromny brytan Hagrida i rzucił się wprost na zaskoczoną Dorcas.
- Kieł, brachu jak miło cię widzieć!

~*~

Kolejne dwa tygodnie minęły w spokoju. Uczniowie i Nauczyciele sprzątali i odbudowywali zamek, podczas gdy ci młodsi na miesiąc zostali odesłani do domu. Hogwart musiał odzyskać dawny blask i znów zostać otoczony zaklęciami ochronnymi, za nim mogły rozpocząć się w nim lekcje. Nie wszyscy byli z tego powodu zachwyceni, ale wskazywało na to, że dzięki determinacji starszych uczniów, zamek będzie w gotowości o wiele szybciej. Mijały kolejne dni, spędzane głownie na pozbyciu się pyłu i doprowadzeniu rannych do zdrowia. Z Lily już wszystko było dobrze, pomijając fakt, że razem z Jamesem nie odezwali się do siebie ani razu od czasu „nieudanych” oświadczyn. Alicja, już po niecałym tygodniu powróciła do zdrowia, po tym jak mało, co nie zginęła. Dołohow prawie trafił ją zaklęciem uśmiercającym, lecz w ostatniej chwili zrobiła unik. Niestety zaraz po tym, straciła koncentracje i próbując rzucić na kogoś zaklęcie uśpienia, rzuciła je sama na siebie. Teraz razem z Frankiem porządkowali pokój wspólny Gryfindoru, i byli w jak najlepszych humorach.
Dorcas wraz z Syriuszem zostali ogłoszeni bohaterami, po tym jak w Zakazanym Lesie Dumbledore i Aurorzy znaleźli kilku martwych Śmierciożerców, których zabili. Dor nareszcie poczuła w sobie odwagę i już nie zamierzała ani razu uciekać, gdy przyjaciele będą w potrzebie. Mary, odzyskała przytomność dopiero po dwóch tygodniach, ale póki, co wszytko było z nią w porządku. Remus wciąż się zamęczał poczuciem winy, ale James skutecznie przemawiał mu do rozsądku, że przecież nic nie mógł na to poradzić. Teraz Mary i Lupin prawie każdą chwile spędzali razem, a Remus obiecał, że już nigdy jej nie opuści i nigdy jej nie zawiedzie. Oczywiście robił to, gdy ona była całkowicie nieprzytomna, ale to nie zmieniało faktu, że obietnicy dotrzyma.

~*~

- Dor? – Syriusz zaczął, chociaż poczuł się nieco niezręcznie. – Bo wiesz…Pamiętasz tamte korepetycje z Quidditcha?
- Yhym…- mruknęła, doskonale wiedząc, do czego zmierza ten temat.
Właśnie pakowała swoją torbę, bo od jutra miały zacząć się normalne lekcje, a on wtargnął do jej pokoju, bez żadnej zgody, przypominając jej o tym pamiętnym wieczorze.
- No, a pamiętasz jak siedzieliśmy razem, już pod sam koniec i rozmawialiśmy? – spytał z nadzieją, podając jej jedną z książek, potrzebnych na jutrzejsze lekcje.

- Yhym…- powtórzyła spoglądając na chwilę w jego oczy.
- A pamiętasz, co wtedy do mnie powiedziałaś? – spytał, po raz kolejny, a jego oczy zabłysnęła w nadziei.
- Nie – odparła stanowczo, chociaż pamiętała doskonale, jak mogła zapomnieć.
- Nie? – Syriusz nieco się zmieszał, pomagając jej podnieść gruby tom od zielarstwa. – Nie pamiętasz, że ten?...No wiesz…
- Nie, nie wiem Łapo, a teraz proszę cię, daj mi się spakować. – Odebrała od niego książkę i zaczęła krążyć po pokoju w poszukiwaniu reszty.
- Ale Meadowes, pamiętasz i to bardzo dobrze! – wykrzyknął uśmiechając się łobuzersko.
„I oto wrócił stary, dobry Black” – westchnęła Dor patrząc na niego z politowaniem.
- Nie pamiętam i naprawdę, daj mi spokój.
- A przypominasz sobie, może, dlaczego nie pamiętasz? – spytał z przekąsem.
- Eghk…Black daj mi święty spokój! Doskonale wiem, że mnie nafaszerowałeś Amortenjcą!
- Czyli jednak pamiętasz! – wykrzyknął uradowany oblizując wargę.
- Nie, po prostu Remus mi powiedział przed kore… - Nagle urwała zdając sobie sprawę z tego, jaką gafę teraz popełniła.
- Remus powiedział ci przed korepetycjami? – Syriuszowi wyraźnie zaświeciły się oczy, a na twarz wstąpił huncwocki uśmiech. – Wiedziałaś, a i tak się napiłaś!
- Skąd miałam wiedzieć, że wlałeś do swojego picia ten cholerny eliksir? – krzyknęła tracąc cierpliwość.
- Po prostu przyznaj się, że nie mogłaś pohamować się przed tym, żeby się na mnie nie rzucić.
- Śnij dalej Black! – krzyknęła rzucając spakowaną torbę na łóżko. – W szatni może i sobie ze mną zabawiłeś, ale nie licz, ze coś takiego się jeszcze powtórzy!
- Szatnia powiadasz? – Syriusz po raz kolejny przyłapał Dorcas, a ona ugryzła się w język.
Nie odpowiedziała, tylko stała z zaciśniętymi zębami.
- Czyli, ze jednak pamiętasz, że zaprosiłaś mnie na randkę, co? – Zaśmiał się ukazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów. – To, co? Kiedy termin?
- Nie mam zamiaru nigdzie się z tobą umawiać ty, seksistowska świnio!
- Wolisz, żeby wszyscy dowiedzieli się, że już pierwszej nocy w Hogwarcie zawędrowałaś do mojego dormitorium? – Uśmiechnął się łobuzersko, a ona aż nabrała powietrza w płuca.
- Że co?
- Och już nie pamiętasz? – Wyjął z kieszeni zdjęcie, na którym razem z Dorcas byli w samej bieliźnie i całowali się w chłopięcym dormitorium.
- To nie byłam ja! – krzyknęła wyzywająco. – A poza tym skąd masz to zdjęcie?
- Peter to dobry fotograf. – Syriusz wzruszył ramionami. – A poza tym, kto ci uwierzy, że to nie ty? – Uniósł sugestywnie brew.
- To szantaż! – warknęła podchodząc do niego bliżej.
- Oj tam Dor…to, kiedy spotkanie?
Meadowes tylko mocniej zacisnęła zęby.
- Możemy jutro o 18 – warknęła, po czym wygoniła Blacka, ze swojego dormitorium.

*♥♥♥*

Witajcie!
Uwinęłam się szybciej niż myślałam :) 
Ta część jest tez króciutka, no ale dwie części po 4 strony w Wordzie dają razem 8, więc ogólnie jest dobrze :)
W sumie, inaczej ten rozdział sobie zaplanowałam ,ale wyszło jak wyszło i jako tako jest chyba dobrze :)
Ocenę pozostawiam wam, ale skoro minęły już ponad dwa miesiące to chciałam je jakoś podsumować i uczcić :)
Dziękuję ogromnie wszystkim moim trzydziestu dwóm obserwatorom i wszystkim, którzy komentowali moje rozdziały. To niesamowite uczucie, kiedy wchodzę na bloggera i patrzę, a jest tyle komentarzy, a każdy dodaje mi tyle siły i daje kopa do pracy, więc dziękuję wam! W sumie nie jestem zbyt dobra w podziękowaniach, ale jeszcze dziękuję za tyle wyświetleń, bo jest ich już prawie 8000 :) A komentarzy, cóż ponad 300 :) Jestem naprawdę zachwycona ♥
Liczę, że uda mi się tę historie doprowadzić do końca, i że wy ze mną do tego końca wytrawcie :)
Ściskam was mocno i do napisania!
Mania :*

PS Rozdział czytałam 4 razy, ale jak widzicie błędy to powiedzcie :)

poniedziałek, 23 marca 2015

Rozdział 6 "Nowe życie" cz.1

Wszystkie korytarze Hogwartu opustoszały i pogrążyły się w całkowitych ciemnościach. Panowała grobowa cisza, a żaden uczeń nie śmiał wyściubić nosa z dormitorium, ponieważ przed murami zamku wciąż toczyła się walka ze Śmierciożercami. Aurorzy wypełniali swą powinnoś bezbłędnie, wciąż odpierając siły czarnego Pana. Śmierciożercy jednak nie odpuszczali i zewsząd przybywało ich coraz więcej. Powoli ich przewaga zaczęła niekontrolowanie rosnąć, a niektórym udało się przedrzeć, przez niebronione odcinku muru, do zamku. Nauczyciele zaczęli gromadzić się na korytarzach wypowiadając zaklęcia ochronne, lecz im również nie udało się odeprzeć ataku i Śmierciożercy rozproszyli się po całym zamku pustosząc go i obrabiając. Uczniowie najstarszych klas musieli zostać powołani do walki. Ich zadaniem było bronienie młodszych uczniów, i wypędzenie wroga z zamku zanim komuś stanie się krzywda. Ślizgoni, Gryfoni, Krukoni i Puchowi z siódmego roku, dzierżąc swoje różdżki ruszyli do walki na śmierć i życie. Nikt z nich nie był pewny czy przetrwa do rana. Wielu z nich nigdy nie walczyło z prawdziwym wrogiem i mimo opanowanej do perfekcji teorii nie dawali rady poplecznikom Voldemorta.
Każdy walczył dzielnie, lecz nigdy nie daje obejść się bez ofiar, jak było to też tym razem. Noc upłynęła szybko i nim słońce ukazało swoje pierwsze promienie, po Śmierciożercach nie było już ani śladu. Jednakże Hogwart był nie do poznania. Wszędzie widać było ślady po walce, a na zimnej posadzce leżeli uczniowie, którzy oddali życie za innych. Kawałki murów, które zostały zburzone zawaliły dostęp do górnych pięter, na których wciąż czekali mali i przestraszeni młodzi Hogwartowicze. Gdzieś wśród gruzu można było dostrzec lisi ogon…a może to były włosy? Rude włosy należące do jednej z najstarszych uczennic Hogwartu.

~*~

- Łapo! – Ktoś krzyknął, a Syriusz powoli podniósł swą głowę i zaczął przecierać zamglone oczy. – Łapo!
- Dor? – szepnął, gdy przed swoimi oczami zobaczył rozmazaną postać dziewczyny. A może tylko mu się wydawało?
- Syriuszu! Ocknij się! – Głos znów krzyknął, a czarnowłosy poczuł jak ktoś szarpie go za ramiona.
- Dor? – powtórzył podnosząc rękę i kładąc na ramieniu dziewczyny. – Dor przepraszam… Ja cię kocham… Naprawdę…
- Łapo! To ja Remus! Ocknij się! – Chłopak znów potrząsnął jego ramieniem, a on powoli podniósł wzrok i spojrzał w jego oczy.
- Remus? – spytał patrząc na przyjaciela lekko nie przytomnym wzrokiem.
- Tak to ja! Błagam pomóż mi, nie mogę znaleźć nigdzie Pottera. – Lupin pomógł wstać Syriuszowi, a ten lekko się chwiejąc oparł się o ścianę.
- Pottera? – powtórzył powoli kojarząc fakty. – Pottera…
- Dorcas też nigdzie nie ma! – Lupin szepnął, a Syriusz, który już powrócił do świata żywych spojrzał na niego za strachem w oczach.
- Nigdzie? – Przeszedł kilka kroków wyraźnie niezaspokojony. – Musimy ją znaleźć! – krzyknął, po czym ruszył biegiem korytarzem Hogwartu, a Lupin tuż za nim.
- Syriuszu, zatrzymaj się!
- Nie mogę! – odparł nie przestając biec. Musiał ją znaleźć. Musiał. Jeżeli coś jej się stało to on sobie tego nie wybaczy. W końcu to przez niego była pod wpływem Amortencji i może zamiast walczyć z jakimś Śmierciożercą rzuciła mu się na szyję w geście miłości i pojednania?
- Nigdzie jej nie znajdziesz! – Remus zatrzymał się zrezygnowany, a Syriusz również zwolnił.
- Dlaczego? – spytał zrozpaczony. – Dlaczego mi się to wszystko przytrafia?!
- Nie wiem… - Lupin powoli ruszył w jego stronę. – Może uciekła i ukrywa się gdzieś w Zakazanym lesie…
- Chciałbym żeby tak było. – Czarnowłosy potarł się ręką po głowie i przysiadł na zburzonym kawałku ściany. – Sprawdzałeś wszędzie?
- Tylko nie wśród martwych ciał… - Lupin z trudem wypowiedział te słowa, ale Syriusz tylko wciągnął dzielnie powietrze i ruszył do wielkiej Sali gdzie zabrane zostały ofiary bitwy.

~*~

Rudowłosa leżała na zimnej posadzce, a jej głowa pulsowała od bólu. Musiała mocno oberwać skoro nie miała siły nawet wezwać pomocy. Ledwo żywa leżała prawie przygnieciona przez odłamki murów, wciąż ciężko oddychając.
-Lily! – Nagle usłyszała jak ktoś ją woła, ale chociaż bardzo pragnęła nie potrafiła odpowiedzieć.
Słyszała tylko czyjeś głuche kroki dochodzące z sąsiedniego pomieszczenia i ciągłe nawoływania. Spróbowała lekko się poruszyć, dać jakiś znak, że żyje, ale gdy tylko spróbowała się podnieść jej ciało przeszył okropny ból. Zrezygnowana opadła na podłogę.
Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia, jakby zwabiony przeczuciem, że tutaj odnajdzie osobę, której szukał.
- Lily.. –  szepnął powoli przedzierając się przez gruz.
Ruda jednak, przez niewyobrażalny ból, straciła jakikolwiek kontakt ze światem i leżała teraz w bez ruchu, bez żadnych oznak życia. Jej nic nie świadome ciało poczuło tylko jak ktoś chwyta ją za rękę i powoli wyciąga spod gruzu i kamieni, dając jej nadzieję, że może wszystko będzie dobrze.

~*~

W trakcie bitwy

- Odejdź! – Mary krzyknęła przez łzy.
Bardzo się bała. Fenrir Greyback był krwiożerczym wilkołakiem, nie miejącym litości. To przez niego Lupin nie mógł żyć normalnie, tak jak wielu innych czarodziei, którzy mieli okazję spotkać go na swojej drodze. Pogryzł wielu dorosłych jak i niewinne dzieci. Stał się tak dziki i żądny krwi, że mógł spokojnie zaspokajać swoje potrzeby, nawet wtedy, gdy księżyc nie był w pełni.
Stał teraz nad Mary rokoszując się jej każdym, przesiąkniętym rozpaczą i strachem, krzykiem. Uwielbiał najbardziej właśnie tych niewinnych i grzecznych. Wręcz kochał patrzeć, co się z nimi potem dzieje. Jak właśnie za jego sprawą stają się bestiami. Jak opuszczają ich przyjaciele i jak rodzice wypierają się ich przez to, kim, a raczej, czym się stali.
Przerażona zaczęła odsuwać się poszukując gdzieś na podłodze zgubionej różdżki, lecz Fenrir tylko zaśmiał się kpiąco i doskoczył do niej wbijając swoje ostre pazury w osłonięte udo dziewczyny. Mary zawyła z bólu, lecz nie to było najgorsze. W tym samym momencie wilkołak chciwie zatopił swoje kły w jej ramieniu, przez co do jej oczu zaczęły zbierać się łzy bólu i rozpaczy. Jedyną pozytywną rzecz, jaką w tym widziała, to to, że może Remus teraz nie będzie bał się z nią związać. Przy niej nie będzie czuł się odmieńcem. Takie myśli gromadami napływały do jej głowy, próbując jakoś wesprzeć omdlone bólem ciało. Lecz chwilę po tym całkowicie odpłynęła tracąc przytomność, a Greyback oblizując się odrzucił jej ciało i zadowolony z siebie czmychnął z zamku wraz z innymi Śmierciżercami.

~*~
- Pani profesor! – Black krzyknął do McGonagall ledwo przekraczając próg wielkiej Sali. – Pani profesor, czy znalazła pani Dorcas?
- Black wszyscy cię szukali! – McGonagall przywitała czarnowłosego z ulgą na twarzy. – Panny Meadowes wciąż nie odnaleziono – dodała ze smutkiem.
Syriusz spuścił głowę zrezygnowany, nie mógł pozwolić by coś jej się stało, po prostu nie mógł. Po chwili jednak wszyscy skierowali swój wzrok ku wejściu do Sali.
- Potter! – krzyknęła McGonagall. – Jak dobrze, że jesteś, a pannę Evans – Wskazała na nieprzytomna dziewczynę. – połóż na którymś z wolnych łóżek, a pielęgniarki się nią zajmą!
- James! – Syriusz szczęśliwy uściskał przyjaciela, gdy ten ułożył już Lily na jednym z łóżek. – Widziałeś Dorcas? – spytał z nadzieja.
- Niestety. – Rogacz pokręcił smutno głową.
- Czyli tylko jej nie możemy znaleźć. – Lupin podszedł do nich starając się nie okazywać tego, że przed chwilą o czymś się dowiedział.
- Płakałeś? – Syriusz spojrzał współczująco na przyjaciela. Kiedyś pewnie by go to bawiło, ale nie teraz, nie, kiedy tak wiele osób zginęło, a jedna z mu najbliższych wciąż nie była odnaleziona.
Lupin tylko smętnie spuścił głowę.
- Chodzi o Mary…
- Jest tu? – Rogacz zaczął się rozglądać po Sali. – Leży tam! – Wskazał ręką, a Lunatyk pokiwał głową.
- Wiem James…Ale nie o to chodzi… - Pociągnął nosem zerkając na przyjaciół. – Ma poważne rany…
- Ale wyliże się z tego? – Syriusz w tym momencie jakby zapomniał o własnych kłopotach i w pełni chciał pomóc przyjacielowi.
- Mam nadzieję… - Lupin wzruszył ramionami i mocniej zagryzł wargę.
Do jego oczu znów napłynęły łzy. Nie chciał o tym myśleć, tak bardzo się o nią bał.
- Luniek, wszystko będzie dobrze… - James próbował pocieszyć przyjaciela, lecz ten pokręcił smętnie głowa.
- Nie będzie – szepnął. – Została pogryziona.
James i Syriusz wymienili spojrzenia ze strachem w oczach, ale tylko jeden z nich zdołał coś wykrztusić.
- Greyback?
Lupin nie odpowiedział tylko schował twarz w dłoniach i usiadł na łóżku Evans, przy którym stali. Płakał, płakał głośno, chciał wylać wszystkie swoje smutki, chciał zapomnieć. Dlaczego to wszystko musiało się tak potoczyć? On powinien ją obronić, powinien ją wesprzeć. Dlaczego go tam wtedy nie było? Próbowałby ją ratować, tak bardzo żałował. To była jego wina. A teraz i ona będzie musiała zmierzyć się z wilczym życiem i przywyknąć do tego, że jest bestią, a inni będą wytykać ją palcami. Poczuł, że nie jest jej wart. Mimo, że teraz tak bardzo byli do siebie podobni i tak bardzo się potrzebowali, on nie potrafiłby chyba jej już spojrzeć w twarz, nie po tym jak ją zawiódł.

~*~

Dorcas siedziała na oświetlonej porannymi promieniami słońca polanie. Wiatr delikatnie rozwiewał jej włosy, a ona ukrywała twarz miedzy nogami płacząc. Była tchórzem. Po raz kolejny uciekła, gdy przyjaciele jej potrzebowali. Zachowała się tak samo jak na trzecim roku, tylko, że wtedy uciekła ze szlabanu, a Mary i Alicja musiały odwalać robotę za nią. Tym razem nie chodziło jednak o głupi szlaban, lecz o życie. Lily, Mary Alicja, James, Remus, Peter. Oni wszyscy mogli nie żyć. Gdyby tak się stało nigdy by sobie tego nie wybaczyła. Na sam koniec zaczęła rozmyślać o Syriuszu. Byli kiedyś bardzo oddanymi przyjaciółmi, lecz to wszystko się zmieniło. Nawet nie zauważyła kiedy, ale bardzo się od siebie oddalili. Teraz ich rozmowy polegały głównie na kłótniach o błahostki, a kiedyś? Kiedyś zwierzali się sobie z najskrytszych tajemnic i nawzajem pocieszali, gdy drugiemu było przykro. Byli jak rodzeństwo i rozumieli się bez słów, lecz to przeminęło i odeszło w niepamięć, czego Dor bardzo żałowała. Chciałaby znów poczuć, że ma kogoś, na kim może polegać i komu może zaufać. Przyjaciółki, przyjaciółkami, ale on był dla niej jak brat, którego nigdy nie miała, chociaż tak bardzo pragnęła. Właśnie dlatego teraz, tak perfidnie odrzucała wszystkie jego zaloty. Wolała być dla niego przyjaciółką, siostrą i ostoją niż lalą, którą by wykorzystał,a potem jak wszystkie inne wyrzucił na śmietnik. Ale z biegiem czasu, nawet nie wiedziała kiedy, te podrywy zaczęły jej się podobać. Nawet w ten dzień gdy mieli korepetycje. Syriusz myślał, że potraktował ją Amortencją, ale to wszystko było pomyłką. Remus jeszcze tego samego dnia powiedział jej, że Łapa będzie chciał w ten sposób ją wykorzystać i przygotowała się. Przed korepetycjami wypiła eliksir korygujący działanie Amortencji, tak, że potem była w pełni świadoma i udawała. Zawsze jak o tym myślała, śmiała się sama z siebie. Byli wtedy tak blisko siebie, a ona bez żadnych konsekwencji wyznała mu swoje prawdziwe uczucia. Tylko szkoda, że on o tym nie wiedział, cały czas sądził, że ona jest pod wpływem eliksiru. Właśnie wtedy poczuła, że Black jest kimś więcej, jak kiedyś, lecz tym razem nie traktowała go jako brata, lecz mężczyznę, którego pokochała i z którym chciała być, na wieki.

~*~

-Muszę ją znaleźć! – Syriusz krzyknął wyrywając się przyjacielowi z uścisku.
- Aurorzy jej szukają! – James próbował jakoś powstrzymać Łapę, przed wybiegnięciem z zamku. – Po zamku mogą się jeszcze szwędać jacyś, Śmierciożercy!
- Chrzanie to! – Czarnowłosy próbował jakoś wyswobodzić się z pułapki, lecz Rogacz nie miał zamiaru ustępować. – Ty nic nie rozumiesz!
Przestał się wyrywać i ze łzami w oczach spojrzał na przyjaciela.
- Co byś zrobił gdyby Lily się nie odnalazła? – spytał zaciskając wargę, by emocje nie wzięły nad nim góry.
Rogacz lekko zwolnił uścisk, a w jego oczach pojawił się cień zrozumienia.
- Odciągnę McGonagall – szepnął przytulając przyjaciela. – Biegnij!
Syriusz podziękował mu w duchu i nie zważając na krzyki Remusa wybiegł z wielkiej Sali. Gdyby go ktoś kiedyś zapytał czy kochał kogoś naprawdę, wyśmiałby go. Prawdziwa miłość istniała tylko w bajkach, a tak przynajmniej sądził do niedawna. Dla niego miłość jeszcze jakiś czas temu była zwykłym luźnym związkiem, a jak dziewczyna mu się znudziła zostawiał ją dla innej, którą rzekomo kochał bardziej. Ale prawda była taka, że nikogo nigdy nie kochał naprawdę. Nawet własnych rodziców. Jedyną osobą, o której mógłby powiedzieć, że ja kocha była Dorcas. Teraz już się tego nie wypierał, ale nie chciał się jej narzucać. Skoro ona go wciąż odrzucała, postanowił przestać tak ciągle wchodzić jej w drogę. James miał rację mówiąc o Lily. „Może czas sobie odpuścić?”.
Wybiegł na błonie, które teraz były już oświetlone przez poranne słońce. Przebiegł koło bijącej wierzby, aż do chatki Hagrida, a mijając ją skierował swoje kroki do Zakazanego lasu.
- Syriusz, cholibka, co ty tutaj robisz? Wracaj do zamku! – Nagle zatrzymał go głos gajowego, który przez otwarte okno swojego domku dostrzegł czarnowłosego zmierzającego do lasu.
- Hagridzie, muszę znaleźć Dorcas! – krzyknął zrezygnowany. – Naprawdę.
- W taki razie poczekaj! – Hagrid zniknął w swojej chatce, a Syriusz już nieco zniecierpliwiony czekał na niego na skraju lasu.
- Weź kła! – Nagle drzwi otworzyły się i wyszedł z nich potężny pół-olbrzym, a za nim ogromny czarny pies. – Ja sam nie mogę z tobą pójść, więc niech przynajmniej on dotrzyma ci towarzystwa. – Hagrid westchnął zrezygnowany. – Cholibka, jakie to czasy nastały, żeby Śmierciożercy tak bezprawnie wdzierali się do zamku.
- Dziękuję ci. – Syriusz uśmiechnął się wdzięcznie, po czym razem z kłem zniknął w ciemnym lesie.

Z psem dogadywał się bardzo dobrze, bo już nieraz dane im było się spotkać. Kieł doskonale wiedział, że Syriusz jest animagiem i nawet nie zareagował, gdy zamiast człowieka pojawił się koło niego drugi czworonóg. Powoli zaczęli się zagłębiać w ciemny las, chociaż nie wiedzieli czy uda im się znaleźć to, czego szukali.

*♥♥♥*

Witajcie! 
Rozdział jest wcześniej z powodów takich, iż i tak muszę go podzielić na dwie części.
Do tego momentu napisałam, a dalej bym się nie wyrobiła, więc wstawiam już teraz :)
Mam nadzieję, że cóż...Rozdział się podobał i był nieco zaskakujący :)
I trochę smutny..:C
No nie wiem, sami wyraźcie swoje zdanie w komentarzach, których przy ostatnim rozdziale było prawie 50 *.*
Byłam w takim szoku, że serio! Dziękuję wam!
Druga część powinna się pokazać jakoś za 9/10 dni, zobaczę czy się wyrobię. Wtedy będzie już przerwa świąteczna więc powinno być wszystko pięknie o czasie :)
I jeszcze powiem, że zamówiłam sobie nowy szablon w bajkowych szablonach! Jestem bardzo ciekawa jak wyjdzie, ale poprosiłam o menu w kółkach :D
Mam nadzieję, że się wam spodoba :)
A teraz lecę i liczę na wasze opinie.
Ej dobra jeszcze coś powiem i pokaże. Chcę zorganizować tutaj w Hogwarcie bal itd. Co powiecie na to, żeby Dor miała taką suknię:
Projekt i wykonanie moje XD
Czekam na komentarze co o tym sądzicie :)
Do napisania Mania :*

piątek, 20 marca 2015

#LBA

 Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.


Ok, ok zacznę od początku: Dziękuję Panience Livvi za nominację :) Tutaj jej blog ------> KLIK
A teraz pytania:



1. Twój ulubiony pairing ?
* No oczywiście, że Doriusz, chociaż Jily też uwielbiam.
2. Co spowodowało, że założyłaś bloga ?
* Haha ty mnie zachęciłaś :D Tak, to dzięki Panience Livvi ten blog istnieje, a wy możecie go czyta.
3. Dlaczego wybrałaś taki temat, a nie inny na swojego bloga ?
* Bo zakochałam się w serii HP o erze Huncwotów. Teraz nie wyobrażam sobie mieć bloga o innej tematyce J
4. Do jakiego miasta najbardziej chciałbyś pojechać ?
* Paryż, lub Londyn, ale chyba bardziej to drugie, bo w końcu tam jest muzeum HP :D
5. Twoje największe marzenie jest możliwe do spełnienia, czy raczej nie ?
* Wiesz to zależy co nazwać największym marzeniem? Czy rzecz materialna, czy to, że chciałabym mieć rodzinę i takie tam XD Ale jak tak myślę, to chyba jednak jest do spełnienia, jeśli naprawdę będę w to wierzyć J
6. Co sądzisz o Dramione ?
* Cóż, czytam parę Dramione…Ale kiedyś zdecydowanie bardziej lubiłam ten pairing. Nie wiem czemu, ale po prostu lekko mi zbrzydł. Chociaż jest taki jeden, w którym jestem zakochana.
7. W której turze masz lub miałaś ferie ?
* Eh…Pierwsza niestety i już minął prawie miesiąc od kiedy się skończyły ;-;
8. Jaki był by twój patronus ?
* W sumie nie wiem, kiedyś myślałam, że może koń, ale jak tak myślę, to bym chyba chciała smoka XD (chociaż nie wiem czy jest w ogóle taki, ale co tam xD)
9. Najlepsza książka jaką czytałaś w ostatnim czasie to ... ?
* Ej, no nie pamiętam co ostatnio czytała, ale na pewno nie są to „Krzyżacy” :C Chyba...Hm...Cherub? W sumie raczej mam zamiar go przeczytać (odwet 16♥) ale to i tak jedna z najlepszych książek :)
10. Wolisz zimę czy lato ?
* Jak jest zima mówię, że wolę lato, a jak jest lato to wolę zimę. A patrząc teraz przez okno stwierdzam iż wolę LATO :D
11. Od kiedy lubisz HP ?



* Uuu…No dobra niech mnie ci wszyscy Potterhead, którzy są nimi od lat nie zabiją, ale ja interesuję się HP dopiero od wakacji…Tak, tak wtedy, kiedy to TVN puścił całą serię w telewizji. Ale od tamtej pory naprawdę kocham HP i mam nadzieję, że będzie to trwać jeszcze przez lata .

Druga NOMINEJSZYN była od: Beuloo99, a tutaj jej blog ------> KLIK
Tobie też dziękuję :)

1. Czy prowadziłeś/łaś już wcześniej jakiegoś bloga?
* Tak, dwa :) Jeden o pairingu Draur, a drugi o rysowaniu :)
2. Dlaczego tematyka Harrego Pottera?
* Cóż, stałam się Potterhead i potem razem z moją przyjaciółką na wakacjach wpadłyśmy na pomysł: " Może załóżmy bloga!" i tak powstał ten o Draur :) A potem zakochałam się w Doriusz i powstał ten :)
3. Twoja utopia to..
* Sama nie wiem... XD
4. Ulubiona postać literacka?
* James Adams ♥ Livvi, on jest lepszy od Rayana :C ( Nikt nie wie o co chodzi XD)
5. Jaki masz stosunek do związków homoseksualnych?
* W pełni toleruję :) Dzięki też wyżej wspomnianej książce "Cherub" jestem co raz bardziej przekonana, że powinni mieć równe prawa z hetero :)
6. Ulubiony pisarz/pisarka?
*Rowling, Muchamore....no i w sumie nie wiem...chyba tyle :)
7. Jaką piosenkę polecisz?
*Jon Henrik - Daniels Jojk - ta piosenka zawsze mnie wzrusza :')
8. Jesteś zadowolona ze swojego bloga?
*Na razie tak...zobaczymy jak będzie potem :D
9. Kto Cię inspiruje?
*Jeśli chodzi o pisanie to inne blogi i książki, które czytam :)
10. Który bohater Harrego Pottera odzwierciedla Twoją osobowość?
*Zawsze będę uważać, że Fleur Delacour. Jestem do niej (tak mi się wydaję) dosyć podobna :) Nie potrafię podać konkretnych cech, ale wydaje mi się, że ona właśnie najlepiej do mnie pasuję :D
11. Czy podobają Ci się moje opowiadania?
* W sumie niezbyt pamiętam twojego bloga :c Chyba muszę zajrzeć :)

Kolejna? Tak, tak...kolejna nominacja...tym razem od: Znów Panienka Livvi :D Ty to mi spokoju nie dajesz :D A tutaj blog -----> KLIKSON

1. Gdybyś mogła coś w sobie zmienić to co to by to było?
* O jeny...wszystko? Nie no, ale nos i włosy...:) I chciałabym umieć śpiewać XD
2. Gdzie najbardziej byś chciała mieszkać w przyszłości?
*Paryż? Lub....może USA :) Albo WB  XD Sama nie wiem...
3. Najpiękniejsze miejsce dla ciebie jakie jest na ziemi to...?
*To...Wrocław *.* Naprawdę kocham to miasto :)
4. Dlaczego własnie taki temat bloga, a nie inny?
* Bo kocham Doriusz!
5. Czy od zawsze lubiłaś pisać, czy przyszło to nagle?
*Pisałam wcześniej! Już w pierwszej klasie podstawówki wymyślałam własne opowiadania o świnkach morskich XD
6. Jaki znak zodiaku?
*Rybcie :)
7. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
*To zależy...wierzę, że jak mogę zakochać się w kimś od pierwszego wyjrzenia, ale gorzej z tym, że ktoś we mnie XD
8. Jakie miejsce najchętniej byś odwiedziła?
*Chicago! :0
9. Co ze swojego wyglądu najbardziej lubisz?
*Nogi chyba :P i tyle...
10. Pierwsze trzy ulubione parringi?
* Doriusz, Doriusz i.....Doriusz XD Nie no na drugim Jily, a na trzecim Lupin i Tonks :)
11. Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie?
*Rysować♥


Nominacja NUMBER 4 jest od: Dorcas Meadowes-Black :) Dziękuję ci! A tutaj link do niej: KLIK


1. Skąd pomysł na bloga?
*A tak jakoś czytałam inne blogi i pokochałam Huncwotów :)
2. Dlaczego akurat taka tematyka?
* Bo uwielbiam Doriusz!
3. Ulubiony(a) bohater(ka) filmowy(a)/książkowy(a)?
*James Adams chyba :) ale Syriusz też :D
4. Ulubiona książka/cykl/saga?
*HP, Cherub, Archeo, :) Jak na tą chwilę :)
5. Czego boisz się najbardziej?
Pająków chyba :C
6. Ulubiony zespół/wykonawca?
*Ostatnio mam wahania nastroju...ale chyba Katy Perry :)
7. Ulubiona postać z horroru (wampir, wilkołak itp.)
* Nie oglądam Horrorów bo się boję XD
8. Kolor, który najlepiej cię opisuje?
*Fiolet...lub kremowy :D
9. Zwierzę, które najlepiej cię opisuje?
*Wiewiórka XD Nie no nie mam pojęcia...
10. Czego nienawidzisz najbardziej?
Wątróbki i flaków...i ludzi którzy mnie okłamują :/
11. Wymarzone miejsce na wakacje? 
* Ojoj chyba Chicago lub Paryż :)

Kolejna od Daisy :) Dziękuję ci! A tutaj jej blog: -----> KLIK

1. Czy Twoja rodzina wie o blogu?
*Haha nie....! I mam nadzieję, że się nie dowie XD Ale chyba troszkę się domyślają :P
2. Ulubione parringi z HP?
Ale w sensie te co były w książce? Jak tak to: Lupin i tonks, Hinny i Romione :) A jak nie to: Doriusz, Jili i Remus i Tonks XD
3. Czy w pisaniu odnosisz się czasem do życia?
* Czasem tak :)
4. Ulubiona piosenka to...?
*Katy Perry wszystkie :)
5. Jaki byłby Twój bogin?
*Ogromny pająk? XD Albo ktoś martwy :C
6. Wolisz czasy Harry'ego czy Huncwotów?
*Huncwoci!
7. Pierwszy przeczytany fanfick to...?
*Jelsa :) Oliwi ---> KLIK
8. Jak pisanie wpływa na Twoje wypracowania na polski? :)
*Chyba pozytywnie :D
9. Masz życiowe motto?
*Never lose hope :) Lub Never say never :)
10.Kim chciałabyś/chciałbyś być za 10 lat?
*Albo projektantką mody, albo ilustratorką książek lub modelką (ta skromność XD) i mamą XD
11. Czy lubisz krytykę, dlaczego?
*Lubię, ale uzasadnioną, bo take hejty bez podstaw trochę mnie irytują :/ Jeśli krytyka jest konstruktywna to naprawdę ją lubię, bo wiem co mogę poprawić. żaden człowiek nie jest idealny, ale każdy może poprawiać swoje błędy jeśli się mu się wskaże :)


Nominejszyn...haha ile tego? Od Amelki :) Dziękuję bardzo, a tutaj jej blog: Klik Wybacz, że ostano trochę go zaniedbałam :C

1. Ile masz lat?
*Smutna prawda XD teraz skończyłam 14 :)
2. Gdybyś mogła zostać dziewczyną jakiegokolwiek chłopaka/mężczyzny z HP kim on by był?
*Syriusz! Aww...♥ :D
3. Jaki przedmiot z HP chciałabyś posiadać w rzeczywistości (oprócz różdżki)?
*Horkruksy :D
4. Chciałabyś na jeden dzień zmienić płeć i zobaczyć jak to jest być facetem (oczywiście następnego dnia powrócić do swojego dawnego ciała)?
*No pewnie, że bym chciała! Mogłoby być zabawnie :D
5. Potrafiłabyś zabić za jakąś bardzo cenną rzecz, której potrzebujesz (np. ktoś Tobie bliski umiera, ale możesz go uratować pozbawiając życia obcą osobę)?
*Chyba nie...jestem dość tchórzliwym osobnikiem (XD jak to brzmi). Po prostu nie byłabym w stanie...
6. Jaki jest Twój ulubiony gatunek muzyki?
*Pop, klastyczna
7. Kiedy masz urodziny?
*4 marzec hihi :)
8. Co byś zrobiła gdybyś pewnego dnia obudziła się w ciele głównej postaci swojej ulubionej książki bądź bloga?
*Oszalałabym z radości! Ale potem bym chyba chciał wrócić do dawnego życia...sama nie wiem XD
9. Gdybyś mogła wyprowadziłabyś się z kraju w którym mieszkasz?
*Chyba nie :) Ale zobaczymy za parę lat :)
10. Czego boisz się najbardziej?
*Pająków...:/
11. Jaki jest Twój wymarzony zawód?
*Projektantka mody :P

Wow skończyłam :D
A teraz moje nominacje!

http://historiaroczniku1960.blogspot.com/
http://burzliwa-milosc-lily-evans.blogspot.com/
http://lily-evans-co-by-bylo-gdyby.blogspot.com/
http://syriusz-black-i-dorcas-meadowes.blogspot.com/
http://czarodziejkazsekretnamoca112a.blogspot.com/
http://lilkaopowiada.blogspot.com/
http://magia-czai-sie-wszedzie.blogspot.com/

i tyle...ufff...
A teraz pytania:
1.Twój ulubiony blog/ff?
2.Od kiedy piszesz?
3.Ile chciałbyś mieć w przyszłości dzieci?
4.Ulubiony aktor i ulubiona aktorka?
5. Film, przy którym zawsze płaczesz?
6.Czy masz jakąś manię?
7.Oprócz Potterhead kim jeszcze jesteś? (trybuni, cherubini itp.)
8.Czy odpowiadasz na komentarze swoich czytelników? Uzasadnij odpowiedź.
9.Ulubione danie?
10. Co wolisz? Czasy Voldzia, Huncwotów, Harry'ego czy nowe pokolenie?
11.Ile masz lat?

Tumturaumtum!
Skończyłam XD
Uf...Dobra lecę...powiem tylko, że nie wiem czy się wyrobię z rozdziałem...po prostu brak czasu :C
Do napisania Mania!